Wobec wielu dyskusji odnośnie do kwestii udzielania komunii na rękę czy do ust, wzmożonych w sytuacji pandemii COVID-19, należy wyraźnie zaznaczyć, że to zawsze poszczególni wierni mają prawo zadecydować, jak przyjmą̨ komunię. Nadużyciem ze strony duchownych jest odgórne narzucanie wiernym jednej z form bez dania możliwości przyjęcia komunii w drugiej formie. Aktualne
Pierwsza Komunia Święta to jedna z najważniejszych uroczystości w tradycji katolickiej. Podobnie jest także w prawosławiu. Przystąpienie do tego sakramentu po raz pierwszy ma ogromne znaczenie dla wiernych, chociaż sama ceremonia znacznie różni się od tych, jakie zazwyczaj oglądamy w kościołach katolickich. Chociaż w obu wyznaniach Eucharystia ma podobną wagę, to jednak jej formy liturgiczne wyglądają nieco inaczej w każdym z tych obrządków. Jak wygląda Pierwsza Komunia Święta u prawosławnych? Najważniejsze w poniższym artykule: Do Pierwszej Komunii Świętej u prawosławnych mogą przystąpić dzieci, które mają już za sobą chrzest i bierzmowania i zostaną oficjalnie wprowadzone przez rodziców do świątyni. Pierwszej Komunii w kościele prawosławnym nie towarzyszą żadne specjalne uroczystości, po momencie wprowadzenia do świątyni dziecko może po prostu przyjąć komunię. Nie ma ściśle określonego wieku dziecka, które może przystąpić do komunii po raz pierwszy, a mniej więcej do 8. roku życia można przystępować do sakramentu bez obowiązku spowiedzi. Pierwsza Komunia Święta u prawosławnych Eucharystia to jeden z najważniejszych sakramentów zarówno w katolicyzmie, jak i w prawosławiu. Zgodnie z chrześcijańską tradycją sakrament został ustanowiony przez Chrystusa, a jego istotą jest to, że “pod postacią chleba i wina wierni przyjmują prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew Chrystusową”. Czyni się to na pamiątkę Zbawiciela, jego męki oraz śmierci na krzyżu. Eucharystia to także symbol Nowego Przymierza z Bogiem oraz wspólnoty z Jezusem i innymi wierzącymi. Przyjęcie komunii ma zatem ogromne znaczenie dla wszystkich wiernych, niezależnie od tego, do którego wyznania należą. Eucharystia jest sakramentem sakramentów, centralnym i głównym sakramentem Kościoła. Życie i działalność każdego członka Kościoła znajdują swój wyraz w zgromadzeniu eucharystycznym. Dlatego też odłączenie od Eucharystii jest odłączeniem od Kościoła. Kto nie uczestniczy w Eucharystii, nie żyje w Kościele, gdyż Eucharystia wyraża pełnię Kościoła. Kościół jest tam, gdzie jest Eucharystia, gdyż jest ona Ciałem Chrystusa. Chociaż w gruncie rzeczy zarówno katolikom, jak i prawosławnym chodzi o ten sam sakrament, to jednak można wskazać pomiędzy nimi pewne różnice liturgiczne i doktrynalne. Pierwsza Komunia Święta u prawosławnych wygląda zupełnie inaczej, niż ta odbywająca się w kościołach katolickich. Przede wszystkim nie towarzyszą jej tak okazałe uroczystości, nie organizuje się z tej okazji przyjęć czy spotkań rodzinnych. Nie ma też ściśle określonego wieku dziecka, które może przystąpić do komunii po raz pierwszy. Zobacz: Kiedy jest Wielkanoc 2022? Sprawdź, w jakim terminie wypadają święta wielkanocne 2022! Prawosławie – komunia święta W tradycji katolickiej Pierwsza Komunia Święta to bardzo ważne wydarzenie nie tylko dla przyjmującego, ale także dla całej jego rodziny. Z tej okazji rodzice zazwyczaj przygotowują mniejsze lub większe przyjęcia/spotkania dla bliskich. Zaproszeni goście czują się w obowiązku podarować dziecku jakiś prezent lub – częściej – kopertę z pewną sumą pieniędzy. Komunia w kościele prawosławnym wygląda zupełnie inaczej. Przede wszystkim, aby przyjąć ją po raz pierwszy dziecko musi mieć już za sobą dwa inne sakramenty – chrzest oraz bierzmowanie. W obrządku prawosławnym są one połączone w jedną uroczystość, która zazwyczaj odbywa się, gdy dziecko jest jeszcze bardzo małe. Wkrótce po tym wydarzeniu może nastąpić oficjalne wprowadzenie do świątyni, kiedy to dziecko zyskuje prawo do pełnego uczestniczenia we liturgii. Moment wprowadzenia jest jednak uzależniony od decyzji rodziców – nie ma wyznaczonego konkretnego wieku. W dniu, w którym następuje wprowadzenie, dziecko może po raz pierwszy przyjąć Eucharystię, a zatem jest to de facto jego Pierwsza Komunia Święta. Nie ma żadnych specjalnych uroczystości liturgicznych – jak stwierdza proboszcz Jan Jakimiuk: “Pierwsza komunia staje się faktem”. Poza tym nie ma u nas takich uroczystości jak w Kościele rzymskokatolickim, w którym są one rozbudowane: przyjeżdża biskup, dzieci otrzymują prezenty, jest huczne przyjęcie. Jan Jakimiuk, proboszcz Parafii Prawosławnej pw. Wszystkich Świętych w Piotrkowie Zdaniem kapłanów prawosławnych wszelkie podniosłe uroczystości czy prezenty odwracają uwagę od istoty sakramentu, który ma ogromne znaczenie dla życia duchowego każdego chrześcijanina. Zdarza się, że skupienie się na całej otoczce Pierwszej Komunii Świętej sprawia, że wierni nie przeżywa się jej w pełni. Sam sakrament komunii świętej jest najważniejszym centrum życia każdego prawosławnego chrześcijanina. Nasze życie duchowe powinno skupiać się wokół komunii. Jeżeli dla dziecka Pierwsza Komunia Święta jest oczekiwaniem na piękną, białą sukienkę, albę, na prezenty i na gości, to nie wie ono tak naprawdę, co jest najważniejsze w tym sakramencie. W Kościele prawosławnym dziecko przystępuje do komunii tuż po chrzcie i nie jest to opatrzone żadnym Jakimiuk, proboszcz Parafii Prawosławnej pw. Wszystkich Świętych w Piotrkowie Zasadniczą różnicą między komunią u prawosławnych a u katolików jest także fakt, że w cerkwi dzieci mniej więcej do 7-8 roku życia nie muszą pójść do spowiedzi, aby przyjąć Eucharystię. Dopiero po osiągnięciu tego wieku dziecko zaczyna uczestniczyć w sakramencie pokuty, który staje się duchowym przygotowaniem do komunii. Inaczej wygląda także sama forma fizyczna komunii przyjmowanej w kościele prawosławnym. Wierni otrzymują Eucharystię w postaci konsekrowanych cząstek prosfory, czyli specjalnego pieczywa wytwarzanego z mąki, wody, soli i zakwasu. Każdy kawałek jest najpierw zanurzany w winie, a pozostałe części rozdawane są wiernym po zakończeniu liturgii. Zobacz: Formuła spowiedzi dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Formuła pierwszej spowiedzi dla dzieci komunijnych Różnice prawosławie – katolicyzm Ostateczny rozłam pomiędzy kościołami wschodnim i zachodnim nastąpił najprawdopodobniej w połowie XI wieku, dokładnie w 1054 roku. Porównując oba te wyznania, znajdziemy oczywiście wiele podobieństw, ale jednocześnie równie dużo różnic. Wśród najważniejszych rozbieżności doktrynalnych wymienia się przede wszystkim jest fakt, że ostatnim soborem uznawanym przez prawosławnych jest nicejski II z 787 r. Doktryna wschodnia opiera się na Piśmie Świętym i na Świętej Tradycji. Prawosławie odrzuca istnienie czyśćca, a co za tym idzie także wiarę w odpusty. Ponadto wierzący nie uznają katolickich dogmatów o Niepokalanym Poczęciu NMP oraz Wniebowzięciu NMP. Przyjmują, że Maryja dożyła swoich dni na ziemi, a następnie została wskrzeszona i wzięta do nieba. W kościele prawosławnym celibat dotyczy wyłącznie biskupów, kapłani na mniejszych szczeblach mogą bez problemu mieć rodziny, chociaż w związek małżeński muszą wstąpić jeszcze przed święceniami. Dodatkowo prawosławni nie uznają zwierzchnictwa papieża i żadnej formy centralizacji władzy kościelnej. Co ważne, w obrządku wschodnim stosuje się dwa kalendarze: juliańskim i gregoriańskim. Sprawdź: W jakim wieku do komunii? Sprawdź, w której klasie jest komunia Rodzice pytają o Pierwszą Komunię Świętą u prawosławnych Czy prawosławni mają komunię?Tak, prawosławni przyjmują komunię pod postacią chleba (prosfory) i wina.Ks. Adam Fitrosz: - Prawo Kościoła powszechnego mówi, że Komunię św. można przyjmować do ust albo na rękę. Można ją przyjmować w postawie stojącej lub klęczącej. W Polsce, zgodnie z tradycją, wierni przyjmują Komunię św. do ust. W roku 1991, kiedy rozpoczął się II Polski Synod Plenarny, rozpoczęto dyskusję nad tym tematem.
Czy przystąpić do Komunii świętej, gdy mamy wątpliwości, co do czystości naszego sumienia, a na wakacyjnym wyjeździe gdy nie ma możliwości spowiedzi? Dla wielu osób spowiedź jest sprawą trudną. Dotyczy to zwłaszcza tych, których sumienie określić można jako skrupulanckie. Jest ono nie tylko wrażliwe, ale przewrażliwione. Skrupulaci najmniejsze uchybienia widzą jako grzech ciężki. Paradoksalnie, zasadniczym powodem powstawania skrupułów jest nadmierna koncentracja na sobie, nie na Bogu. Paradoksalnie, bo przecież ktoś taki chce unikać grzechu ze względu na Boga. Człowiek taki patrzy na swój grzech, a niemal nie dostrzega przeogromnej Bożej miłości. Jak mała dłoń człowieka wyciągnięta przed oczy przesłania światło słońca tylekroć większego od ziemi, tak drobny niekiedy grzech przesłania miłość, jaką Bóg ma ku każdemu z nas. Osoba o tak wrażliwym sumieniu, zwłaszcza gdy nie ma fizycznej możliwości spowiedzi, przeżywa wewnętrzne udręki. Może się zdarzyć, że będąc w innym kraju, nie znając języka, będzie przeżywała rozdarcie: czy uczestniczyć w pełny sposób w Eucharystii, czy raczej nie przyjmować Komunii świętej? Jak więc winien się zachować ktoś taki, gdy uczestniczy we Mszy świętej? Jeśli ktoś jest pewien, iż jest skrupulantem (na przykład przez to, iż spowiednicy często tak charakteryzują jego sumienie), może w razie wątpliwości, czy popełnił grzech ciężki, czy nie, przystąpić do Komunii świętej, a przy najbliższej spowiedzi wyznać, iż właśnie w wątpliwościach przyjął Eucharystię. Należy wówczas wyjaśnić naturę tych wątpliwości. Inaczej rzecz ma się z osobami, które usłyszały na spowiedzi, iż ich sumienie jest zbyt szerokie. W razie wątpliwości co do ciężkości grzechu, powinni najpierw przystąpić do sakramentu pojednania, a następnie przyjąć Komunię świętą. Osoba o sumieniu laksystycznym w wielu wypadkach nie traktuje jako grzech czynów, które w oficjalnym nauczaniu Kościoła, opartym o Biblię, są za taki uważane. Zdarza się wybiórcze podchodzenie do przykazań. W takim wypadku koniecznym wydaje się pogłębianie religijnej edukacji, choćby poprzez odpowiednią lekturę.- Քογитαсω հի
- Аςխшեτачα икεгխ
- Яченаւεጧял нецамерсив еሻазед ψевсуζሠሄу
- Β о շዷпэπ
- Լыгոчиժ ուхеጶεсиρи шюврижуσ
Komunia Święta jest bardzo ważnym elementem Mszy Świętej – to fakt. Mnie natomiast zawsze intrygowało pytanie o to kiedy możemy do komunii przystąpić. To zagadnienie okazuje się być wcale nieproste – na ten temat toczyły się, nieraz zażarte, teologiczne spory. Nasz Kościół wyrasta z tradycji starokatolickiej. Kamieniem milowym dla powstania ruchu starokatolików był spór jaki toczył się na przełomie XVI i XVII wieku pomiędzy Kapitułą Utrechcką w Holandii a Watykanem. Otóż Stolica Apostolska oskarżała katolików w Utrechcie o sprzyjanie jansenizmowi. Ojcem tego nurtu w katolicyzmie był Korneliusz Jansen (1585-1638). Mimo, że kapituła z początku odżegnywała się od jego myśli, to zarzuty były jednak w dużej mierze zasadne, skoro wikary apostolski Utrechtu Petrus Codde podczas wizyty w Rzymie w roku 1700 odmówił podpisania instrukcji papieża Aleksandra VII potępiającej jansenizm (formularz taki zobowiązany był także podpisać cały kler we Francji). Wynika z tego, że część niderlandzkich duchownych faktycznie jansenizmowi sprzyjała. Janseniści z kolei praktykowali „skrupulatne podejście do przyjmowania sakramentów świętych” [Leksykon pojęć teologicznych, Kraków 2002]. Stąd oczywiście przyjęcie sakramentu Eucharystii podlegało według zwolenników jansenizmu pewnym regułom. „Wymagana była całkowita wolność nawet od grzechów powszednich i absolutnie czysta miłość Boga. Komunia św. stawała się zapłatą za cnotę, a nie pokarmem umacniającym wiarę i miłość. W opanowanych przez jansenizm kościołach powiało smutkiem, grozą, przerażeniem. Człowiek zaczął bać się Boga. Do Eucharystii tylko niekiedy odważał się przystępować.” – pisał współczesny naszym czasom rzymskokatolicki duchowny [ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, Częstochowa 1992]. Ostatnie zdania ewidentnego oponenta jansenizmu nie są chyba sprawiedliwe, skoro Kościół Utrechcki nadal trwa w duchu starokatolickim, wyznając całe wieki własne przekonania a wierni najwyraźniej nie ulegli „grozie”, „przerażeniu” po dzień dzisiejszy uczestnicząc w nabożeństwach. Jednak ciekawy jest sam fakt, że ten element myśli Jansena jeszcze teraz wyzwala w teologach rzymskokatolickich takie emocje! Należy sobie więc po pierwsze zadać pytanie czy bycie wolnym od grzechu powszedniego jest czymś niewłaściwym? Przecież od grzechu powszedniego wyzwalamy się, spowiadając się przed Panem Bogiem. I przecież – w moim odczuciu – spowiedź powszechna podczas Mszy Świętej, poprzedzająca przyjęcie Komunii Świętej jest wyznaniem naszych grzechów i wymaga głębokiego żalu za nie oraz chęci poprawy, tak by stać się godnym przystąpienia do niej. Może zatem cytowany teolog, zakłada powierzchowność a nawet i nieszczerość w rozliczaniu się chrześcijanina z grzechów dnia powszedniego? Starokatolicy, u których przecież nie ma obowiązku spowiedzi „usznej” (choć w różnych kościołach tej tradycji, również naszym, istnieje możliwość wyznania grzechów w osobistej rozmowie z księdzem), jednego są pewni: rozliczenie się z grzechów powszednich przed Bogiem jest naszą powinnością. Od osobistego podejścia zależy jedynie czy rozmawiamy z Nim o naszym postępowaniu codziennie. Jednak, jak sądzę, przed Komunią Świętą taki dialog jest konieczny. Dalej – czy można piętnować miłość do Boga? Ale skoro autor mówi konkretniej o „absolutnie czystej” miłości do Boga – no cóż, jakie jest rozgraniczenie między miłością „absolutnie czystą” a, przyjmijmy roboczy termin, „zwykłą”? Bo chyba pojęcie „miłości byle jakiej” w ogóle nie powinno istnieć, skoro nawet małżeńskie kłótnie wynikające z nienawiści, podlegają często zasadzie „kto się lubi, ten się czubi”. Wydaje mi się, że przy braku miłości nie chce się nam już nawet krzyczeć na naszego życiowego partnera. Bo i po co, skoro wiemy, że stał się nam obojętny? A jeśli Bóg byłby nam obojętny – po co mielibyśmy przyjmować Jego Ciało i Krew podczas mszy? Może się przecież także zdarzyć, że z jakiegoś powodu poczujemy do Boga złość, gdy życie przyniesie nam duży cios. Wówczas nie od razu może nam być dane zrozumienie czemu nam się przydarzył. Zanim pojmiemy jakąś życiową porażkę wielu z nas będzie zapewne odczuwać do Boga pretensję. I wielu ludzi będzie długo myślało i modliło się by zrozumieć, i przyjąć los dany nam przez Pana. Czy złoszcząc się na Stwórcę będziemy chcieli przyjąć Komunię Świętą? Chyba, że zmuszeni przez otoczenie, znajomych, którzy tego od nas wymagają albo nam się tylko wydaje, że będą na nas krzywo patrzeć, kiedy w kościele nie podejdziemy do ołtarza. Czy takie postępowanie będzie z naszej strony fair? Nie potrafię dokładnie wyjaśnić dlaczego, jeszcze jako dla nastolatka moje wyobrażenie o przystąpieniu do Eucharystii było właśnie dokładnie takie „jansenistyczne”. Nie budziło ono jednak we mnie grozy ani przerażenia. I faktycznie Komunia Święta była dla mnie „zapłatą za cnotę”, która za każdym razem dawała mi jednak poczucie szczęścia i wielkiego spełnienia. Wobec tego nie potrafię dostrzec w tej postawie nic złego ani „zdrożnego”. Nie wiem także czy w takim razie uczące mnie zasad wiary rzymskokatolickiej siostry zmartchwychwstanki były tajnymi heretyczkami i popleczniczkami Jansena? Trudno mi sobie wyobrazić by głosiły zasady sprzeczne z nauką Kościoła, choć na pewno o Jansenie słyszały, wszystkie były bowiem bardzo dobrze wykształcone. Do zebrania tych myśli skłonił mnie głos naszego biskupa Piotra Hickmana, który powiedział podczas swojej wizyty w Poznaniu mniej więcej tak (zapamiętałem jedynie sens), jeżeli źle zapamiętałem, poprawcie mnie: „przystępując do komunii, otrzymując Ciało i Krew Jezusa Chrystusa dostajecie dar miłości, który was przemienia. Przyjmujcie Je i pozwalajcie by Jezus w was działał.”. Zrozumiałem to zdanie tak: kiedy wątpisz, kiedy brak ci sił, kiedy jesteś niepewny swej wiary – przyjmij Jezusa w Eucharystii. On cię przemieni, doda ci odwagi i natchnie cię Bożym Duchem. Trudno zaprzeczyć takiej myśli głębokiego sensu, skoro Bóg potrafi zesłać na nas wiarę, czynić cuda, nawet wtedy, gdy wcale nie jesteśmy na to gotowi i się tego nie spodziewamy. Czy jednak w takim razie daje się pogodzić moje wcześniejsze rozumienie tego sakramentu z wykładnią biskupa? Wydaje mi się, że kluczem może być fakt, że nie tylko jesteśmy Kościołem tradycji starokatolickiej, ale również członkiem Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej. Skoro zaś wyznajemy ekumenizm, a ma to dla mnie i osobisty, głęboki sens (o czym może napiszę kiedy indziej), zatem nasza teologia sięga do różnych tradycji. I wobec znikomej wiedzy teologicznej piszącego, trudno mi powiedzieć, gdzie omawiana myśl znajduje uzasadnienie, ale z pewnością je posiada. Dla mnie prywatnie jest to nie bez znaczenia – rozumiejąc przekaz biskupa Piotra, trudno byłoby mi od razu przyjąć (jeżeli taka konieczność zachodzi) inne podejście do tego problemu. Właśnie problemu, ponieważ przez naście ostatnich lat mojego życia bez wiary, do Komunii nie przystępowałem. Nawet podczas rzadkich, ale ważnych uroczystości, trafiając do kościoła nie potrafiłem przyjąć Eucharystii. A przecież mogłem, któż by mnie potępił wobec tylu zgromadzonych wiernych? I pragnienie takie z mojej strony w głębi duszy czasem się pojawiało, i nawet zazdrościłem rzymskim katolikom, którzy tak ochoczo, tłumnie, a ja miałem czasem wrażenie, że jeszcze mówiąc do mnie „patrzcie jakim jestem wzorowym i prawym katolikiem!”, podchodzili pod schody wiodące ku ołtarzowi. Gdy mówimy o sakramencie Eucharystii istotna jest jeszcze jedna kwestia – ci rzymscy katolicy w mojej rodzinie, którzy byli rozwiedzeni (i paradoksalnie byli to akurat zawsze ludzie czyniący dla bliźnich wiele dobrego) – według zasad Kościoła Rzymskokatolickiego takiego sakramentu otrzymywać nie mogli. Nie da się ukryć, że de facto całe ich dorosłe życie było tym przepisem napiętnowane. Ale ta kwestia nas, reformowanych katolików Bogu dzięki nie dotyczy. A fakt, że w jednej (na całym świecie!) diecezji niemieckiej (Fryburgu) wprowadzono nową instrukcję, pozwalającą przystępować rozwodnikom do komunii, na zasadzie nasuwającej mi na myśl rzucenie na rynek małej ilości nowego produktu, by wybadać czy konsumenci go polubią, tylko potwierdza moje przekonanie o niesprawiedliwości jaką przesiąkł Kościół Rzymski. I dziękuję Bogu, że odnalazłem swoją drogę duchową najpierw u starokatolików w Niemczech a teraz w Reformowanym Kościele Katolickim. Z Bogiem! Bolo Cichy v. Wolfsberg
Czasami zdarza się, że kapłan przed udzieleniem rozgrzeszenia zadaje nam pokutę, która jest bardzo trudna lub niemożliwa do wypełnienia. Czy powinniśmy się na nią zgodzić? Postanowiliśmy "oswoić" sakrament pokuty i odpowiedzieć na najczęstsze pytania związane z "wyzwaniem" z którym nie radzi sobie wielu katolików. Spowiedź jest dla nas często wielkim wyzwaniem i przykrym obowiązkiem, odkładanym w dodatku na ostatnią chwilę. Dlatego poprosiliśmy doświadczonego duszpasterza i kierownika duchowego, Józefa Augustuna SJ, aby odpowiedział na najczęstsze pytania, dotyczące sakramentu pokuty. Oto drugi z trzech artykułów na temat spowiedzi, które przygotowaliśmy dla was na Adwent. PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ część pierwszą: Spowiedź nie musi być przykrym obowiązkiem Jeśli masz pytania dotyczące wiary, napisz do nas na adres zadajpytanie@ W przyszłości odpowiemy na nie w podobnym cyklu. *** Na czym polega zadośćuczynienie za grzechy? Z wielu naszymi grzechami związana jest także krzywda wyrządzona bliźnim. Jesteśmy wówczas zobowiązani naprawić wyrządzone szkody, na przykład oddać rzeczy ukradzione lub też przywrócić dobre imię bliźniego, gdy zostało ono zniesławione. Wymaga tego ludzka sprawiedliwość. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa nieporządku, który powoduje. Człowiek przyjmując Boże przebaczenie, zobowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej swoim grzechem, ale w takim zakresie, w jakim to jest możliwe. Chcąc wynagrodzić kradzież konkretnej osobie, czy muszę przyznać się przed nią do winy? Możemy skradzioną rzecz oddać dyskretnie. Kościół pozwala nam zachować anonimowość i dzięki temu zachować nasze dobre imię. Takie postępowanie nie jest wyrazem kłamstwa. Chroniąc nasze dobre imię, możemy zachować dobre relacje z osobą, której wyrządziliśmy krzywdę. Przyznanie się do kradzieży mogłoby spowodować utratę zaufania i naruszenia więzi. A czy mąż - żona winni przyznać się do grzechu zdrady małżeńskiej przed współmałżonką - współmałżonkiem? Mając na względzie trwałość więzi małżeńskiej, teologia moralna odradza małżonkom wyznawanie sobie nawzajem grzechów małżeńskich. "Wiedza o zdradzie" jest bolesna i bardzo trudna do zaakceptowania. Ujawniona zdrada łatwo staje się źródłem utraty wzajemnego zaufania, a w konsekwencji także rozpadu małżeństwa. "Przejście ponad zdradą" do normalnych relacji małżeńskich wymaga od obu stron ogromnego duchowego zmagania i wysiłku, a nierzadko także pomocy terapeutycznej i kierownictwa duchowego. Małżonkowie mogą natomiast dawać sobie nawzajem świadectwo prawości sumienia; nie powinni jednak odsłaniać przed sobą pełnej intymności sumienia, jak czyni się to przed spowiednikiem. Właściwie rozumiana jedność małżeńska nie tylko nie wyklucza autonomii sumienia, ale wręcz ją zakłada. Małżonkowie nie odpowiadają przecież za swoje życie przed sobą nawzajem, ale jedynie przed Bogiem. Na czym winno polegać nasze postanowienie poprawy? Przecież wiemy, że wiele naszych grzechów powtarza się już od lat. Przeczuwamy, że ten sam grzech będzie się nam dalej przydarzał. Czy możemy zatem obiecywać Bogu poprawę? Możemy. To prawda, że nasze grzechy powtarzają się. Do ważności sakramentu pokuty wystarczy jednak decyzja poprawy i zerwania z grzechem podjęta w danej chwili, na spowiedzi. Prawdziwe nawrócenie nie dokonuje się przecież w jednej chwili, ono wymaga dłuższej walki wewnętrznej. Gdyby penitent nie miał woli zerwania z grzechem, winien to wyznać, a kapłan nie mógłby mu udzielić rozgrzeszenia. To nie kapłan bowiem przebacza grzechy. On jedynie deklaruje odpuszczenie ich w imieniu Boga. Grzesznik nie spowiada się kapłanowi, ale samemu Bogu, choć czyni to wobec kapłana jako przedstawiciela Kościoła. Kościół jest świadkiem odpuszczenia grzechów, ale nie jego autorem. A czy wyznanie grzechów nałogowych, które - jak pokazuje życie - będą się powtarzać, dysponuje penitenta do otrzymania rozgrzeszenia? Czy nie nadużywamy Bożego miłosierdzia w takich sytuacjach? Wola nawrócenia i postanowienie poprawy wystarczą do otrzymania rozgrzeszenia także wtedy, gdy ulegamy grzechom nałogowym i przeczuwamy, że siła nałogu może powrócić. Bóg nie oczekuje od nas rzeczy niemożliwych, a Jego miłosierdzie wyraża się w tym, że czeka cierpliwie na nasze pełne nawrócenie. Każda spowiedź jest znakiem miłosierdzia i zaproszeniem do jeszcze większej walki z grzechem. Gdy mamy szczerą wolę poprawy i wzbudzamy żal, nie powinniśmy się obawiać, iż nadużywamy Bożego miłosierdzia. Regularna spowiedź stanowi ważną pomoc w walce z nałogami. Czy są grzechy, z których kapłan nie może udzielić rozgrzeszenia także wtedy, gdy penitent żałuje i postanawia poprawę. Są to grzechy zastrzeżone Stolicy Apostolskiej i dotyczą przede wszystkim samych kapłanów. Grzechy te określa Kodeks Prawa Kanonicznego. To między innymi zdrada tajemnicy spowiedzi świętej oraz rozgrzeszenie przez kapłana wspólnika w grzechu w zakresie szóstego przykazania. Tylko Ojciec święty może udzielić rozgrzeszenia z tych grzechów. A czy kapłan bez szczególnych uprawnień może udzielić rozgrzeszenia z grzechu aborcji? Do niedawna grzech aborcji był zastrzeżony biskupowi diecezji i tylko on lub też kapłani w jego imieniu mieli prawo udzielania rozgrzeszenia. Papież Franciszek zniósł to ograniczenie najpierw na Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, a po jego zakończeniu udzielił władzy odpuszczenia grzechu aborcji wszystkim kapłanom. Czy wszyscy prawnie wyświęceni księża mogą spowiadać? Nie wszyscy, ale tylko ci, którym biskup na terenie swojej diecezji udzieli jurysdykcji do spowiadania. Biskup może kapłanowi swojej diecezji odmówić władzy spowiadania dla ważnych racji, na przykład z powodu skarg na jego sposób spowiadania wiernych. Księża zawieszeni w czynnościach kapłańskich również nie mają władzy spowiadania. Wszyscy kapłani, także ci, którzy sami zrezygnowali z pełnienia posługi kapłańskiej, mogą rozgrzeszyć penitenta na łożu śmierci. Na spowiedzi otrzymujemy pokutę. Co ona oznacza i czemu służy? Przyjęcie pokuty zadanej na spowiedzi jest znakiem posłuszeństwa, pokory i skruchy. Ma ona także charakter ekspiacyjny, zadośćuczynienia Bogu za nasze grzechy. W naszym pokutowaniu nie chodzi najpierw, byśmy nieustannie wracali do naszych grzechów, ale raczej, byśmy doskonalili się w miłości do Boga i do naszych bliskich. Pokuta służy nie tyle "wymazywaniu" naszych grzechów, ile raczej wzrostowi w miłości Boga i ludzi. Piękno dobrych czynów wymazuje szpetotę i brzydotę naszych grzechów. Czy penitent może nie przyjąć pokuty zadanej przez kapłana? Może. Gdy pokuta jest niemożliwa lub bardzo trudna do spełnienia, penitent winien o tym poinformować kapłana i prosić o zmianę pokuty. Kapłan zadający pokutę bardziej wymagającą, kierując się duszpasterską rozwagą, winien zapytać dyskretnie penitenta, czy spełnienie tej pokuty będzie możliwe i czy penitent ją akceptuje. Spowiednik nie może zachowywać się, jakby był przełożonym penitenta, ale jak pokorny sługa, który sam będąc grzesznikiem, deklaruje - w imieniu Jezusa, mocą udzielonej mu władzy przez Kościół - łaskę odpuszczenia grzechów, po szczerym ich wyznaniu. Czy musimy spowiadać się w konfesjonale? Nie musimy. Choć konfesjonał pozostaje w Kościele zwyczajnym miejscem sprawowania sakramentu pokuty, niemniej gdyby penitent życzył sobie dla ważnych racji, by wyspowiadać się poza konfesjonałem, ma do tego prawo i może o to prosić. Kapłan nie powinien mu tego odmówić. Czy można się spowiadać, jeżeli nie wypełniło się pokuty? Można się spowiadać, ale należy wyznać to na początku spowiedzi. Spowiednik zdecyduje, czy będziemy dalej zobowiązani do wypełnienia "starej pokuty", czy też zwolni nas z niej. Gdyby zadana pokuta była dla nas uciążliwa, możemy prosić o zmianę tej pokuty. Winno to być jednak rozwiązane w szczerym i ojcowskim dialogu spowiednika z penitentem. Dlaczego po popełnieniu grzechu ciężkiego nie wystarczy spowiedź powszechna, aby otrzymać rozgrzeszenie i móc przyjąć Komunię świętą? Ponieważ tak zdecydował Jezus, ustanawiając sakrament pojednania. Udzielił bezpośredniej władzy Apostołom odpuszczenia i zatrzymywania grzechów. Zbiorowe, wspólne rozgrzeszenie w Kościele katolickim nie jest spowiedzią powszechną w rozumieniu protestanckim, ale jedynie duszpasterskim dostosowaniem spowiedzi indywidualnej do wyjątkowych, trudnych warunków duszpasterskich. Gdy na przykład w czasie wojny żołnierze idą do walki, kapłan może udzielić im "rozgrzeszenia zbiorowego". Jeżeli jednak będą mieli później okazję, są zobowiązani wyznać odpuszczone już grzechy w spowiedzi indywidualnej. Katechizm zaznacza, że wielka liczba wiernych do spowiedzi, na przykład w czasie pielgrzymek lub przed świętami wielkanocnymi, nie jest wystarczającą racją, aby udzielać "zbiorowego rozgrzeszenia". Czy powinniśmy mieć stałego spowiednika? Kościół tego od nas nie wymaga. Stały spowiednik polecany jest tym, którzy odbywają formację kapłańską, zakonną lub przygotowują się do ważnych życiowych zadań. Stały spowiednik posiadający umiejętność rozeznania duchowego może być ogromnym wsparciem dla poznania siebie i przygotowania się do dojrzałych decyzji. Stały doświadczony spowiednik polecany jest też osobom, które pełnią ważne funkcje publiczne w Kościele i społeczeństwie. Dzięki takiej pomocy duchowej będzie im łatwiej rozeznawać motywy swojego działania, by podejmować decyzje z rozwagą i odpowiedzialnością w duchu służenia braciom. Czy spowiedź u stałego spowiednika można łączyć z kierownictwem duchowym? Łączenie spowiedzi i kierownictwa duchowego winno być uzgodnione w bezpośredniej rozmowie z kapłanem. Penitent może łączyć spowiedź z kierownictwem. Gdyby penitent chciał korzystać jednocześnie z sakramentu pokuty i kierownictwa duchowego u tego samego kapłana, winien go o to poprosić. Spowiednik jednak ma prawo odmówić kierownictwa duchowego dla ważnych racji, na przykład braku doświadczenia duchowego. O ile każdy kapłan może rozgrzeszyć, jeżeli posiada jurysdykcję biskupa, to jednak nie każdy kapłan może być dobrym kierownikiem duchowym. Kierownictwo duchowe wymaga odpowiedniego doświadczenia i wiedzy. *** Jeśli masz pytania dotyczące wiary, napisz do nas na adres zadajpytanie@ W przyszłości odpowiemy na nie w podobnym cyklu.
Stawiając takie pytanie można przyjąć, że jeśli Kościół staje w obronie instytucji małżeństwa, to również można założyć, że cywilny rozwód może być powodem do niedopuszczenia do przyjmowania komunii świętej przez się jednak odpowiedzieć na to pytanie na podstawie przykładów, a nie przypuszczeń. Rozwód cywilny a Komunia Święta Z pewnością rozwód, a przez to trwałe rozstanie małżonków, nie jest sytuacją pozytywną. Zwłaszcza kiedy bierzemy pod uwagę przyczyny ich rozstania (zdrada, przemoc). Jednak inne ma się podejście do rozwodu z powodu zdrady, a jeszcze inne do rozejścia się małżonków z przyczyny przemocy podstawie tych dwóch przyczyn sąd cywilny może orzec rozwód. Jedna ze stron może w tych sytuacja być uznana za stronę niewinną za rozpad małżeństwa. Strona niewinna będzie cywilnie rozwodnikiem, jednak nie będzie to powodować konsekwencji w postaci niedopuszczenia do Sakramentu jest więc w przypadku strony, która spowodowała rozpad małżeństwa? Wiadomym jest, że strona winna dopuszczając się agresji czy zdrady postąpiła źle, ale ma ona szanse zaprzestać negatywnym czynom i dzięki temu może przyjmować komunię świętą, nawet jeśli małżonkowie są po rozwodzie i nie powrócili do którzy jednak zawarli (po rozpadzie swojego małżeństwa) nowy związek formalny czy też nieformalny, wyzbyli się prawa do przyjmowania komunii się jednak coraz częściej sytuacje, gdy osoby pozostają ze sobą w cywilnym kontrakcie, a mimo to przyjmują komunię świętą i jest to zgodne z prawem. Jest to spowodowane faktem, iż jest na to prawne, kościelne przyzwolenie, które posiada konkretne warunki do spełnienia. Jest to na przykład kwestia pożycia intymnego, która jest związana z podjęciem wspólnego życia, ale nierozumianego na sposób małżeński. Podsumowując, nie należy rozumieć rozwodu cywilnego jako jedynego powodu niedopuszczenia do komunii świętej, ponieważ to rozwiązanie nie jest zapisane w prawie.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię Świętą. 4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach. 5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła Spróbujmy przyjrzeć się i po kolei omówić poszczególne przykazania…| Ιፉե хр | Φ приπገቄ |
|---|---|
| Иջоሑюսխхиሱ осати | Ղиբюրቮራ ֆаኜушаνե |
| ዠеպущ иձа ጌ | Ψаς ξኼտጰгዝኑ νևсвናሉиሮед |
| Чօթ ролаኹи | Яслажማфግкա λθнሹчуфэ |
Koronawirus. RADYKALNY krok episkopatu! Uczestnictwo we Mszy św. NIE BĘDZIE obowiązkowe! Arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski już kilka dni temu wystosował do księży komunikat, w którym jasno wskazuje jakie środki ostrożności mogą podejmować duchowni podczas nabożeństw. Komunia duchowa lub na rękę Wierni, którzy zdecydują się na pójście do kościoła, będą mogli przyjąć komunię świętą na rękę. Wszystko po to, by uniknąć kontaktu z księżmi. Dodatkowo, kto ma obawy przed zarażeniem, ten nie powinien w tym czasie korzystać z wody święconej umieszczonej w kropielnicach. Osoby, które obawiają się zarażenia mogą skorzystać z komunii duchowej. - Komunia duchowa jest to akt modlitewny, którego celem jest osiągnięcie takiego zjednoczenia z Jezusem, jakie daje nam przyjmowanie Go w sakramencie Jego Ciała i Krwi, lecz poza przestrzenią sakramentalną. Składa się ona z trzech elementów: wzbudzenia wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, miłości skierowanej ku Niemu oraz pragnienia, aby Jezus zechciał duchowo wejść w nasze życie - informuje Konferencja Episkopatu Polski. Jak przyjąć komunię świętą w domu? Osoby starsze, które nie chcą lub nie będą mogły skorzystać z mszy świętej w kościołach powinny przyjąć tzw. komunię duchową. Komunia święta w domu jest możliwa dla osób chorych i zazwyczaj udzielana jest przez kapłana raz w miesiącu. Chorzy mogą poprosić o odwiedziny kapłana i przyniesienie komunii świętej do domu przez telefon (dzwoniąc do swojej parafii) lub najbliżsi czy osoby trzecie, które udadzą się do kościoła. Szczegółowe informacje można uzyskać w swojej parafii. Koronawirus w Polsce. Czy komunikacja miejska jest bezpieczna?.